Miała być dalsza część o szpitalu, ale postanowiłam napisać jeszcze parę faktów o stanie w jakim się znalazłam. To może pomóc wielu osobom, nie tylko chorym ale też wspierającym chorego.
Wielu ludzi gdy zachorowałam dawało mi dobre rady w stylu „przesadzasz, weź się w garść, przestań narzekać” lub „musisz się pozbierać”. Niektórym wydawało się, że symuluję dla własnej wygody, żeby nic nie robić tylko leżeć całymi dniami. Przed zachorowaniem byłam przecież wulkanem energii i optymizmu. Przecież to niemożliwe, że nie można samemu powstrzymać łez, że nie można się zmusić do wyjścia z łóżka, do jedzenia, mycia. Oprócz obniżonego nastroju, zaczęłam mieć napady lęku, które jeszcze bardziej mnie dołowały. Do tego doszedł brak koncentracji, patrzyłam bezmyślnie w ekran telewizora, nie potrafiłam czytać bo każde zdanie zaczynałam po pięć razy czytać od nowa, chciałam się zmobilizować do czegokolwiek, bardzo chciałam. Trudno będzie wam w to uwierzyć, ale nawet widziałam inaczej wszystko wokół, jakby przez jakiś filtr (pończochę) i na dodatek w odcieniach szarości. Wiele razy „karmiono” mnie też radami w stylu „myśl pozytywnie”, „uśmiechnij się” (to jest świetne). Czy ktoś z was zastanowił się chociaż przez chwilę nad tym, że depresja to choroba ? Dlaczego nikt nie powie choremu na raka, że mu tak wygodnie chorować i żeby wziął się w garść i mimo lęku, mimo bólu…uśmiechał się ? Oczywiście, że jest wiele takich osób, które dzielnie walczą z nowotworem nie wierzę jednak, że nie ma w nich lęku o życie.

Gdzieś przeczytałam, że depresja to właśnie taki rak duszy.

 

Wywiad, którego w ostatnim czasie udzieliła Justyna Kowalczyk, zaskoczył wielu jej fanów. Okazało się, że od trzech lat walczy ona ze stanami depresyjnymi.Jak stwierdza: „Od ponad półtora roku walczę z bezsennością. Może by się zebrało kilkadziesiąt nocy, które w tym czasie normalnie przespałam. Walczę ze swoim organizmem, z ciągłymi nudnościami, zasłabnięciami, gorączkami po 40 stopni, lękami”. Wypowiedź ta ukazuje wielki dramat narciarki. Wspomina o ucieczkach od ludzi, próbie brania leków, poronieniu oraz niepewności. Inny cytat, który szczególnie mi się podoba pochodzi z książki „Człowiek, depresja, terapia” Ryszarda Stacha oraz Andrzeja Zięby: „Depresja polega na tym, że chory nie potrafi się starać, a nawet kiedy się stara, to nie potrafi”.

 

Najdziwniejsze jest to co odkryłam później, gdy już zaczęłam się lepiej czuć…tak strasznie łaknęłam kontaktu z drugim człowiekiem jednocześnie pragnąc być sama. Osoba chora bardzo potrzebuje drugiego człowieka, który czasem na siłę, z wytrwałością i cierpliwością ukazywać będzie nadzieję, której brak. Jest to charakterystyczna cecha depresji. A ja…przestałam nawet od bardzo mi przychylnych ludzi odbierać telefon. Jestem w stanie was zrozumieć, że ciężko jest zrozumieć tę chorobę. Myślę, że jakby ona mnie nie dotknęła to chyba też bym nie potrafiła wczuć się w człowieka chorego na depresję. Bo żeby zrozumieć tę chorobę i wejść w jej świat trzeba mieć ogromną wyobraźnię i zdolność wczuwania się tzw. empatię. A paradoks tego jest taki, że jeżeli chce się naprawdę pomóc osobie w depresji to trzeba do tego jej świata wejść. Znany psychiatra prof. Antoni Kępiński porównał kiedyś depresję do swoistego piekła za życia. I ja się pod tym podpisuję obiema rękami.
Dla tych, którzy chorują – szukajcie pomocy, bądźcie dla siebie łagodni i nie dajcie sobie wmówić, że to objaw waszej słabości i że to nic takiego, że pozytywnym myśleniem, afirmacjami itp. Depresja to straszna choroba, która może być śmiertelna.
Dla tych którzy chcą pomóc – jeżeli naprawdę chcecie pomóc to najpierw uzyskajcie jak największą wiedzę o tej chorobie, starajcie się zrozumieć. Trwajcie i mówcie „będzie dobrze, wyjdziesz z tego, jestem przy tobie”. Nie ważne czy twoja bliska ci osoba nie chce z tobą przebywać…trwaj obok, milcząc nawet, ale bądź ! Zapewniaj o tym, że ci zależy na tej osobie, że jest ważna, że ją kochasz i dawaj nadzieję na lepsze jutro. Nie zapominaj jednak o sobie, o swoich przyjemnościach, żyj jak żyłeś dotychczas (w miarę możliwości). Bo gdy ty będziesz niezadowolony i sfrustrowany to nici z twojej pomocy. Możesz też sięgnąć o pomoc do psychologa.
Jeżeli ktokolwiek z was ma do mnie jakiekolwiek pytania to chętnie pomogę.
Pozdrawiam – Jola