Rozpoczynam cytatem z wpisu na moim facebooku.
„Ktoś przed chwilą powiedział mi, że nie ma dla kogo żyć.Odpowiedziałam :
NAJWAŻNIEJSZĄ OSOBĄ DLA KTÓREJ MASZ ŻYĆ JESTEŚ TY SAMA !!!
Nie żyjemy dla nikogo,
tylko dla siebie
a innym możemy najwyżej dać z siebie coś dobrego
lub towarzyszyć im w ICH życiu.”

 

Nienawiść i obrzydzenie do samego siebie. Nie możność patrzenia na swoje odbicie w lustrze. Bardzo często- samookaleczanie…żeby poprzez zadawany sobie ból, cierpieć jeszcze bardziej. Setki epitetów, przekleństw i nieprawdziwych osądów dotyczących własnej osoby. Dziesiątki pomysłów i nawet już sprecyzowanych planów na to w jaki sposób i gdzie odebrać sobie życie.
Sylwetka: opuszczona głowa, wzrok wbity w podłoże, ramiona skurczone, spowolniony chód.
Na twarzy wymalowane ogromne cierpienie, kąciki ust opuszczone, oczy spuchnięte od płaczu, podkrążone od bezsenności, cera szara a pod tą szarością blada…

 
Ten powyższy opis jest bardzo skrócony, ale nie chcę przynudzać.
Teraz z mojego doświadczenia i po rozmowach z osobami chorującymi na depresję jawi mi się taki właśnie obraz człowieka w depresji. Zaczęłam się zastanawiać skąd to się wszystko bierze. Nie jestem psychiatrą ani psychologiem. Psychiatrzy mówią o braku serotoniny i innych zaburzeniach gospodarki hormonalnej i dlatego przepisują antydepresanty. Psycholodzy stawiają na problemy dnia codziennego, zwłaszcza w tych czasach, gdzie wyścig szczurów, żądza pieniądza, obniżona lub całkowicie zdeptana moralność…mnożyć można w nieskończoność.

 
Obserwacje jakie poczyniłam na sobie i innych nasunęły mi dwa wnioski i niestety nie będę oryginalna… Pierwszy to dzieciństwo i wpływ najbliższych na naszą osobowość, najczęściej toksyczny. Drugi wniosek to tłumione uczucia a właściwie niemożliwość ich wyrażania. Boimy się wyrażać swoje prawdziwe uczucia, żeby ktoś nie posądził nas o słabość, no bo przecież w tych czasach musimy być silni. Ubieramy więc maski na każdą okazję. Niestety nie znam chyba nikogo wśród „zdrowych ludzi”, kto byłby autentyczny, każdy ukrywa się za jakąś maską, udaje kogoś i coś, jest aktorem, i odgrywa codziennie jakąś rolę.

 

12376383_1572666962993094_8205761146478071930_n
Ktoś kto przeżył lub przeżyje głęboką depresję, przejdzie terapię, to daję wam gwarancję, przestanie się już w coś takiego bawić. Staje się autentycznym człowiekiem. Będzie prawdziwie i szczerze wyrażał swoje opinie i uczucia. Przestanie się zastanawiać nad tym „co ludzie powiedzą”. Stanie się prawdziwie asertywny i empatyczny.

 
Może nie wszyscy z was zgodzą się z tym co napisałam powyżej. Trudno – macie do tego prawo. Chcę jedynie nakreślić wam pewne aspekty depresji i wychodzenia z niej oraz być może (mam nadzieję) zasiać ziarenko uwrażliwienia na otaczających nas bliźnich, a może też zakiełkuje w was chęć zdjęcia masek, które ubieracie każdego dnia na różne okazje.

 
Zakończę również cytatem z rozmowy na faceboku…
Ktoś :
– Bo każdy dzień jest coraz gorszy
Każda godzina, minuta i sekunda…

Nie wierzę, że z tego da się kiedykolwiek wyjść…

Ja:
– da się
tylko każdego dnia trzeba być coraz bardziej dobrym dla siebie
zacząć kochać i akceptować siebie
każdego dnia mówić sobie
dziś będzie dobry dzień

kocham i akceptuję siebie.

Ktoś:
…obiecuję, że jutro zadzwonię do lekarza,

a czy wytrwam i pójdę to już inny problem.

Ja:
Trzymaj się

dbaj o siebie

bo nikogo innego nie masz kim powinnaś się zaopiekować.

Ktoś:
W tym jestem akurat bardzo kiepska.

Ja:
Ale możesz zacząć próbować…
od dziś!