„Al­ko­hol nic nie stwarza, tyl­ko potęguje.” 

Kazimierz Brandys

Często osoby w depresji zamiast udać się do lekarza sięgają po alkohol. Piją więcej i więcej aż w konsekwencji wpadają w chorobę alkoholową. Alkohol i depresja występują najczęściej obok siebie. Czasami za stany depresyjne odpowiedzialny jest alkoholizm, innym razem, by zniwelować objawy depresji, pacjenci uzależniają się od alkoholu. Powszechna dostępność sprawia, że alkohol jest najczęstszym środkiem, po który sięga człowiek w celu „samoleczenia” zaburzeń nastroju. W szpitalu był odział leczenia alkoholików. Wszyscy pacjenci wychodzili w ciepłe dni do przyszpitalnego parku. Często rozmawiałam z nimi. Poznałam młodą, śliczną dziewczynę. Ta dziewczyna właśnie alkoholem leczyła depresję, cienka linia, za którą już było coraz większe dno. Gdy opowiadała mi o swoich kacach, wielokrotnych próbach samobójczych (a miała dwoje małych dzieci), o cierpieniu fizycznym i psychicznym …. łzy same napływały mi do oczu. Zawsze potrafiłam wczuwać się w czyjeś położenie. Jak o tym myślę, to czasem to było moje przekleństwo bo bardzo sobie brałam cudze troski do serca i przeżywałam jak swoje… Nadwrażliwość to chyba właśnie cecha osób, które zapadają na depresję.

 

W całym szpitalu obowiązywał zakaz spożywania alkoholu. Za powrót z przepustki pod wpływem alkoholu, groziło wyrzucenie z terapii. A jednak byłam świadkiem trzech takich przypadków, gdy usunięto pacjentów, którzy mimo tego, że bardzo chcieli odbyć terapię, wrócili z przepustki „pod wpływem”. Przegrywali walkę o swoje zdrowie z alkoholem ….

 

Alkohol niewątpliwie szkodzi tym, którzy go nadużywają. Osoby, które popijają go od czasu do czasu, mogą spać spokojnie (chyba, że przyjmują inne leki, którym z używkami nie jest po drodze). Ci jednak, dla których „naparstek to za dużo, a wanna za mało”, powinni zastanowić się czy faktycznie cokolwiek na piciu zyskują. Drogę w dół pokonuje się szybko, ale wyjście z alkoholizmu i nasilonej przez tę chorobę depresji, to już inna bajka.

na bloga