„W poszukiwaniu szczęścia…
Przemierzamy cały świat,
Przemierzamy wszech świat,
Dobijamy do bram i tam, oczekujemy wejścia.
Cały ten świat jest u stóp nam,
Cały świat jest u stóp, bracie, siostro ma.”

Z tekstu piosenki

K2 – 1 Moment (feat. Buka)

 

Obserwatorka….

Miałam znowu w ostatnim czasie cudowną możliwość zaobserwowania czegoś co natchnęło mnie do napisania tego tekstu. Znowu stanęłam z boku pewnych sytuacji i zdarzeń jako obserwator. Wnioski jakie z tej obserwacji wyciągnęłam są dla mnie kolejną bezcenną lekcją życiową. Ale do rzeczy….Chodzi mi o schematy zachowań ludzkich. To jeden z najbardziej skomplikowanych ludzkich problemów. Niby każdy o tym słyszał, niby każdy wie, ale gdy schemat jest niszczący, nie robi z nim nic, brnie dalej i niszczy siebie. W schemacie działania ludzkiego, głęboko ukryte są przekonania, o sobie, o świecie, ludziach itp. Ja się tutaj nie wymądrzam, broń boże. Też żyję jeszcze w różnych schematach, ale ciągle pracuję nad sobą, obserwuję siebie.

 

Wzorce przyjęte w dzieciństwie wpływają na nasze życiowe wybory, determinują nasze życie uczuciowe i relacje z ludźmi, warto jak najszybciej zdać sobie z tego sprawę. Jeśli jesteś nieszczęśliwy, coś na tym zyskujesz. Od samego początku uważne dziecko zaczyna zauważać różnicę. Kiedy jest nieszczęśliwe, każdy je pociesza, zyskuje więc współczucie. Nawet jeszcze więcej: kiedy jest nieszczęśliwe, każdy poświęca mu swoją uwagę, zyskuje więc uwagę. Uwaga innych działa jak pożywka dla ego, stymuluje jak alkohol, daje energię, poczucie bycia kimś ważnym. Stąd ta ogromna potrzeba, pragnienie aby ściągać na siebie uwagę. Wszyscy na ciebie patrzą – stajesz się ważny. Nikt na ciebie nie patrzy – czujesz jakby cię nie było, jakbyś nie istniał. Ludzie, którzy na ciebie patrzą, którzy o ciebie dbają, dają ci energię. Tym właśnie była moja depresja. Chęcią ściągnięcia na siebie uwagi i szukania pocieszenia. Niestety a może na moje szczęście nie dostałam ani jednego ani drugiego zbyt wiele. Zdałam sobie sprawę, że jak natychmiast się nie wezmę za siebie i nie zmienię schematu męczennicy to umrę samotnie i każdy i tak to będzie miał gdzieś. Zdałam też sobie sprawę, z tego, że cudze współczucie, cudza uwaga wcale mi nie pomaga a wręcz przeciwnie, chęć zatrzymania tej uwagi wpędzała mnie w jeszcze większą rozpacz. Czy to ma jakiś sens ? Sami pomyślcie….

 

Wrócę do moich obserwacji…

Od jakiegoś czasu przyglądałam się pewnemu człowiekowi. Nieszczęśliwy przez całe życie. Kilkakrotnie w swoim życiu tracił wszystko. Rozmowy z nim, czytanie między wierszami, upewniły mnie w przekonaniu, że ten człowiek nie potrafi, nie chce , wręcz odrzuca taką możliwość, żeby być szczęśliwym. Jak tylko wydarza się w jego życiu coś dobrego, coś z czego mógłby czerpać radość, zaraz szuka problemów, wycofuje się, ponieważ ma głęboko (pewnie gdzieś z dzieciństwa) zakorzeniony i potem wielokrotnie powtarzany w życiu, schemat i wzorzec myślenia „mnie się nie należy, zawsze poniosę porażkę, muszę cierpieć”.  Niby udaje, że nie zależy mu na zwróceniu sobą uwagi, niby nie szuka współczucia…Ja jednak patrząc z boku, widzę to inaczej…Nie chcę rozwijać tego tematu, chciałam tylko dać wam przykład. Czy ten człowiek będzie nieszczęśliwy do końca życia ? Być może… Myślę, że jeżeli nie zacznie pracować nad sobą to tak. Życzę mu  z całego serca, żeby zmienił swój schemat życiowy.

 

Zastanawialiście się kiedyś nad tym czym są próby samobójcze, samo okaleczanie, depresja?

Rozpaczliwym wołaniem do świata, ludzi. JESTEM TUTAJ ! Zwróćcie na mnie uwagę, współczujcie mi! Samo okaleczanie to karanie siebie. Za co? Schemat…muszę się ukarać, nie mogę być szczęśliwy. Zastanawiam się coraz głębiej nad tym, dlaczego sięgamy po tak drastyczne środki a nie potrafimy czerpać z wnętrza siebie. Mamy w sobie radość, szczęście ale zakopujemy je głęboko. A jak już zaczyna się na chwilę pojawiać to jesteśmy przerażeni. Gonimy za kolejnymi gadżetami, nakładamy sobie warunki, terminy szczęścia „będę szczęśliwy jak dostanę podwyżkę, awans, jak kupię sobie to czy tamto, jak wychowam dobrze dzieci, jak będę zdrowy, jak będę kochany, jak wyjdę za mąż….miliony JAK….

A ja jestem szczęśliwa tu i teraz, nie stawiam sobie żadnych „jaków” i warunków do bycia szczęśliwą.

I to jest właśnie ta bezcenna lekcja, którą dostałam ostatnio od życia. Dziś gdy to piszę to mam ogromne poczucie wdzięczności do samej siebie za to, że udaje mi się być taką obserwatorką życia i ludzi. To dar 🙂
na bloga