Siła!

To moja największa zaleta.

Znowu spotkało mnie wiele złego a ja tylko troszkę popłakałam, troszkę gorzej spałam i jak to fajnie mówi moja koleżanka, poprawiłam koronę i idę dalej. Jakby nie kurczowe trzymanie się tego, że mam do dyspozycji tylko ten dzień i że mogę go uczynić najpiękniejszym dniem mojego życia, to pewno tej siły nie byłoby we mnie. Czuję gorycz z powodu zawodu, ale to nie pierwszy raz, gdy zawodzę się na ludziach, którym zaufałam. Życie. Ludzie są jacy są, nie mnie ich oceniać.

 

Wczoraj nie ma, jutro niepewne. A to właśnie co zrobię dobrego dla siebie i dla inny dzisiaj będzie budowało moje lepsze jutro. Nie zmienię zdania w temacie, że dając dobro otrzymujemy dobro a dając innym zło otrzymamy je,  jak ja to mówię „z podwójny szlagiem”. Nie mówię, że dobro czy zło wróci od tej samej osoby której to uczyniliśmy, wróci być może z najmniej oczekiwanej strony i w najmniej oczekiwanym momencie…ale uwierzcie mi, wróci! Wszechświat rządzi się prawem przyczyny i skutku. To jest oczywiście moje zdanie. Wy możecie się z nim nie zgadzać. Mamy przecież wolną wolę i każdy ma prawo do własnego zdania.

 

Teraz dopiero doceniam tę wewnętrzną siłę. Cała grupa na terapii mówiła mi, gdy przeczytałam mój życiorys „aleś ty silna Jola”, „tymi wszystkimi strasznymi rzeczami, które przeżyłaś  w życiu można by obdarzyć kilka osób, a i tak nie wiadomo czy by uniosły”. Słuchałam tych słów i nie wierzyłam w nie. Ja silna? Przecież nie miałam wyjścia z niektórych sytuacji i musiałam je przeżyć. Gdy myślę o tym teraz, to jednak nieprawda, nie musiałam….mogłam się już poddać wielokrotnie a jednak jestem, żyję i wam tutaj głowę zawracam .

 

Ludzka siła wyrasta ze słabości – byłam słaba jako dziecko, bo dorastałam w patologii, ale każdy dzień lęku, każdy moment załamania pozwolił mi wzrastać w siłę. W moim dorosłym życiu też były trudne momenty, ale wzrastałam i wzrastam nadal. Każde trudne doświadczenie, każde cierpienie jest kolejną perłą, którą nawlekam na nitkę zwaną życiem. Piękny będzie z tego naszyjnik, który będę mogła podziwiać przy końcu życia. Żadnej  z łez wylanej w cierpieniu nie uważam za zmarnowaną. Każda obmyła moje oczy, żebym potem, gdy się skończyło cierpienie, mogła wyraźniej widzieć.

 na bloga