Nic się nie dzieje przypadkowo, zawsze jest jakaś przyczyna i konieczność

Platon

 

Mamy wolną wolę, prawda ? Niby możemy robić wszystko co nam się tylko podoba. Oczywiście, że jesteśmy ograniczeni różnego rodzaju kodeksami, prawami itp. Ale generalnie wydaje nam się, że to my ponosimy całkowitą odpowiedzialność za swój własny los. Też miałam takie przekonanie. Bardzo długo wydawało mi się, że nie istnieje coś takiego jak prawo przyczyny i skutku, że to co czasem mi się w życiu przydarza jest konsekwencją różnych moich działań, moich błędów itp. Oczywiście, zgadzam się z tym, że mają na nasze życie wpływ jakieś uwarunkowania zewnętrzne, ludzie nas otaczający…

 

Tym wpisem chcę poruszyć coś innego, coś co teraz jest dla mnie zrozumiałe a jeszcze nie dawno nie dopuszczałam tego do swoich myśli. Uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko co nas spotyka, nawet najtrudniejsze życiowe wydarzenia mają jakiś cel. Może zostanę tutaj zbesztana za szarlatanerię czy coś w tym stylu. Ten blog jest miejscem, gdzie mogę pisać szczerze i z sercem, więc tak robię.

 

Moje odczucia są takie, że w momencie nawet bardzo krytycznym naszego życia, gdy wydaje nam się, że tej sytuacji nie jesteśmy już w stanie przetrwać, zawsze należy pamiętać o tym, że ta sytuacja, im bardziej zawiła i trudna, będzie miała znamienny wpływ na nasze życie i najczęściej skutkować będzie słowami „całe szczęści, że to się wydarzyło, bo jakby nie ta sytuacja…” Nie wiem czy mnie dobrze rozumiecie, ale od lat obserwuję i często też tutaj o tym pisałam…że gdyby nie depresja to byłabym innym człowiekiem. W momencie gdy chorowałam, cierpienie było niewyobrażalne i wydawało mi się, że jedynym sensownym wyjściem z tej sytuacji jest samobójcza śmierć. A teraz? Teraz wszystkim mówię, że najlepszą rzeczą jaka mnie w życiu spotkała była właśnie…depresja.

 

Tak wiele ludzi przewinęło się przez moje życie. Jedni byli krócej, inni dłużej…Wszyscy Ci ludzie nie zjawili się przypadkowo, zawsze byli po coś…Zawsze coś od nich dostałam (nie chodzi o prezenty :-)). Czasem było mi przykro, gdy odchodzili. Zawsze jednak po czasie okazywało się, że odeszli w odpowiednim momencie, że gdyby zostali to byłoby z tego więcej złego niż pożytku itd. itp. Nawet teraz jestem w takiej sytuacji…i powoli wychodząc już z niej od razu widzę pozytywny.

 

To tak w telegraficznym skrócie ….

na bloga

 

 

Reklamy