„Zaw­sze trze­ba wie­dzieć, kiedy kończy się ja­kiś etap w życiu.

Jeśli upar­cie chce­my w nim trwać dłużej niż to ko­nie­czne,

tra­cimy ra­dość i sens te­go, co przed nami. „

Paulo Coelho

Witam was serdecznie pourlopowo J

Wróciłam z dużą dawką energii i radości w sercu….

Tyle się dzieje dobrego w moim życiu i  jestem taka szczęśliwa. Oby ten stan trwał i trwał. Tyle razy już tutaj pisałam, że nic się nie dzieje bez przyczyny, że wszystko co nas spotyka jest ciągiem zdarzeń a te zdarzenia tworzą takie a nie inne konsekwencje życiowe. Teraz właśnie mam na to żelazne dowody. Mogę powiedzieć, że słowa zamieniły się w czyny, zmaterializowały. Nie zabłysnę tutaj szczególnie, gdy napiszę „po burzy przychodzi słońce” lub „co ma być to i tak będzie”. Moje życie toczy się teraz tak intensywnie i na dodatek tak szczęśliwie, że już sama za tym wszystkim nie nadążam i nie ogarniam tego wszystkiego.

Gdyby na mojej drodze nie stanął na chwilę pewien człowiek i nie zadał mi bólu, to całe szczęście, które mam teraz, nie miało by szansy się wydarzyć. Dziwne ? Prawda? Ale tak właśnie jest, że jedna osoba skrzywdziła mnie bardzo, grała na moich uczuciach, wykorzystała mój słaby stan psychiczny a teraz gdy już zniknęła z mojego życia to ja dostaję w zamian (w dwójnasób) wszystko co straciłam. No i jak mam to tak łatwo ogarnąć.

Mam jeszcze tendencje do czarnowidztwa, ale staram się z tym walczyć. Nie wiem czy też tak macie, ale gdy coś jest piękne, wręcz cudowne, to bardzo się boję, że to tylko na chwilę i że za jakiś czas stanie się coś złego, żeby przerwać mój stan szczęśliwości.

Chwilo trwaj…oby jak najdłużej… Nie ma innej opcji trzeba się cieszyć dziś bo jutro…hmm? Może nie będzie jutra …

szczęście