„W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.”

Paulo Coelho

A o co ja stale walczyłam, walczę ? O miłość i szczęście. Gdy byłam dzieckiem to żyłam marzeniami i to one wtedy trzymały mnie przy życiu. Marzyłam o tym, że mój dom będzie całkiem inny od domu rodzinnego, że będzie pełen miłości i radości. Piekło miałam za sobą, gdy odlatywałam z rodzinnego gniazda. Wydaje mi się, że wiele marzeń zrealizowałam. Nie potrafiłam kochać a nawet wypowiadać tego słowa bo nikt mnie tego nie nauczył. Nigdy wszak w dzieciństwie nie usłyszałam tego słowa. Nikt mnie nigdy nie przytulał. Dobrze poznałam za to wszelkie odmiany lęku, przerażenia i rozpaczy. Nie wiem czy już o tym tutaj pisałam, jeżeli tak to się powtórzę, ale obiecałam sobie już w dzieciństwie, że jak ja będę kiedyś miała dzieci to one będą codziennie słyszały ode mnie”kocham cię”. Obietnicy dotrzymałam i do dzisiaj każda moja rozmowa telefoniczna z dorosłą już córką kończy się właśnie tymi słowami. Czasem ona powie pierwsza, czasem ja, ale to znaczy, że ją nauczyłam wyrażać miłość. Z synem jest trudniej bo to dorastający, zwariowany nastolatek. Nie znaczy to, że mu nie mówię, że go kocham, tylko że jak na razie działa to tylko w jednym kierunku…

Dorośli to dziwne istoty. Chcą prawdy a uczą swoje dzieci kłamstwa, chcą uczciwości a chwalą się „sprytem”, gdy uda im się kogoś oszukać. Oczekują miłości od innych a nie kochają siebie. Jaką miłość możesz dać komuś innemu jak samego nie kochasz, jak możesz się kimś opiekować jak nie dbasz o siebie? Dorośli chcą wierności a zdradzają…można mnożyć bez końca….

A ja? Mogę jedynie podpisać się pod cytatem który umieściłam na początku wpisu. Miłość… myślę, że w końcu znalazłam a jak znalazłam miłość to i o szczęście w takim wypadku nie powinno być trudno. W moim wypadku nie jest to takie proste. Mam stale kłody pod nogami. Moja 80-letnia mama jest coraz bardziej schorowana, potrzebuje opieki. Z synem mam cały czas pod górkę i codziennie muszę toczyć „walki”, mojemu bratu wczoraj amputowano z powodu gangreny nogę a jest samotny, córka też chciałby pewnie jakieś pomocy (chociaż radzi sobie dzielnie). Co znowu ze mną?  Ja będę szczęśliwa ! Nie poddam się, chociaż czuję, że ciężki czas się znowu zbliża. Będę szczęśliwa pomimo, choćbym to szczęście miała wyrywać pazurami z ziemi, choćbym miała po mrozie gołymi stopami po nie iść. Co ja piszę!!!! Będę szczęśliwa?! JESTEM SZCZĘŚLIWA I KROPKA 🙂 

cytaty-573