Wielu życiowych roz­bitków to ludzie,
którzy nie zda­wali so­bie spra­wy,
jak blis­cy są suk­ce­su,
kiedy się poddali.
Thomas Alva Edison

Ludzie są jak książki.Nie wiem czy gdzieś to usłyszałam, ale to stwierdzenie jest dla mnie tak prawdziwe jakbym je sama wymyśliła. Każdy z nas każdego dnia zapisuje własną czystą kartkę jakąś opowieścią. Różne są te opowieści wesołe, smutne, tragiczne. Nie chcę jednak pisać tutaj o czymś o czym każdy wie, chcę raczej zmusić was do refleksji. Napisałam, że ludzie są jak książki dodam do tego, że świat to ogromna biblioteka. Tutaj wszystko jest skatalogowane, każda książka ma swój numer, każda leży na odpowiedniej półce. Ok…dam spokój fantazji…

Mnóstwo ludzi przewinęło się przez moje życie. Jedni byli tylko na chwilę i czas zatarł już w mojej pamięci ich twarze, imiona. Inni zagościli na dłużej. Historia ich życia przez jakiś fragment stawała się moja historią. Razem ją przecież pisaliśmy. Wszyscy przechodnie mojego życia zostawili w nim jednak jakiś ślad, czegoś się przy nich nauczyłam. A że jestem, jak już to wcześniej pisałam, baczną obserwatorką to każde z tych życiowych spotkań było dla mnie też nauką na dalsze życie. Potrafię słuchać, słucham uważnie. To dziwne, bo jestem gadułą. I teraz gdy to piszę zastanawiam się ilu ludzi zostawiłam gdzieś tam za sobą z jakimś żalem do mnie. Może tak przecież być, że wyrządziłam komuś jakąś przykrość nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Czy to ma dla mnie jakieś znaczenie teraz ? Nie, nie ma. Ze mną jest jak z dzieckiem, które podczas gry w szukanego, siedzi na środku pokoju z zasłoniętymi oczami i myśli, że jak ono niczego i nikogo nie widzi to też jest niewidoczne. Sprawy o których nie wiem są dla mnie nieważne i tyle.

Depresja spowodowała, że moje myślenie na temat ludzi i świata wywróciło się o 180 stopni. I to z pewnością na korzyść. Jeszcze bardziej słucham ludzi, jestem uważna na każdy ich gest, każdą zmianę w zachowaniu czy nastroju. Moja reakcja na to gdybyś do mnie powiedział „boli mnie głowa” nie będzie taka jak większości ludzi czyli „a wiesz jak mnie boli” lub „a mnie wczoraj tak bolała”. Co kogoś obchodzi, że mnie bolała czy boli, skoro zwracam się z problemem, to raczej liczę na pomoc. Moja reakcja na takie zdarzenia to wyrażenie współczucia, wsparcie…zaproponowanie pomocy. Podałam prosty przykład po to abyście zrozumieli o co mi chodzi.

Po co o tym piszę? Chcę się pochwalić jako to ja dobra jestem ? Nie! Chcę powiedzieć o czymś bardzo ważnym dla mnie a może i dla wszystkich ludzi, którzy musieli leczyć się w szpitalu psychiatrycznym ze względu na depresję, nerwicę czy inne zaburzenia emocjonalne. Ostatni raz to powtórzę NIE KAŻDY CZŁOWIEK, KTÓRY LECZY SIĘ W PSYCHIATRYKU JEST CHORY PSYCHICZNIE! Straciłam wielu ludzi, odeszli ot tak, bo nie wierzyli w ani jedno moje słowo, wierzyli komuś kto kłamał. Ale to przecież ja byłam w szpitalu a nie ta osoba. Urosły do niebotycznych rozmiarów wyssane z palca historie na mój temat. Odeszli nawet ludzie o których myślałam, że będą moimi przyjaciółmi do końca życia. Teraz nie mam już do nich żalu, ale skłamałabym tutaj jakbym powiedziała, że w tamtym czasie nie miałam. Byłam na dnie rozpaczy, szukałam tylko zrozumienia dla mojego stanu a słyszałam na przykład od przyjaciółki (która już nie jest przyjaciółką), że tego nie rozumie. Dla niej niepojętym było, że nie mogę przestać płakać, nie potrafię wstać z łóżka, wykonywać zwykłych codziennych spraw. Usłyszałam za to, że jakbym chciała to przestałabym płakać i (moje ulubione) wzięła się w garść. Takie zachowania pogłębiały tylko mój stan. Moje bicie głową w ścianę i próba wytłumaczenia światu, że bardzo cierpię bo boli mnie dusza było czymś tak strasznym, że tego nie da opisać się słowami. To właśnie ta walka, walka z wiatrakami, z murem zbudowanym z niezrozumienia, pchała mnie ku śmierci. Śmierć wydawała się jedynym rozsądnym rozwiązaniem, uwolnieniem i końcem walki. Niestety ten tekst też zrozumieją nieliczni. I to jest naprawdę smutne. Bardzo smutne w świecie w którym zachorowalność na depresję z każdym dniem wzrasta.

Teraz gdy jestem szczęśliwa, teraz gdy jestem silna mam obowiązek dzielić się moim doświadczeniem.
Nadal będę walczyć….nadal będę starała się wspierać…
Mogę wszystko, nic nie muszę…

dusza-boli

Reklamy