„Słowo „idiota” jest piękne. Idiota to ktoś, kto żyje w niezależny sposób, robi swoje i nie obchodzi go to, co powie o nim świat. Idiotą jest ten, kto nie naśladuje. I nie ma to nic wspólnego z głupotą. Jeśli spróbujesz iść przez życie własną, niezależną drogą, wtedy będziesz nazywany idiotą. Tłum nie będzie cię szanował, gdyż tłum nie szanuje autentycznych ludzi. Tłum szanuje maski i fałszywe osobowości. Jeśli naprawdę chcesz być mądry, bądź idiotą. A jeśli chcesz być idiotą, gromadź wiedzę. Bądź uczonym, a będziesz idiotą.” 

OSHO – O mądrości

Nie pisałam życzeń świątecznych, bo dopadło mnie jakieś choróbsko i zwyczajnie nie miałam ani siły ani głowy, żeby coś tutaj napisać. Chciałabym być w sumie bardziej systematyczna i pisać tutaj częściej. Tylko zastanawiam się czy to miejsce ma być moją odskocznią od codzienności i sprawiać mi radość czy kolejnym rodzajem więzienia  pt. „musisz pisać”. Przecież ja nic nie muszę a mogę wszystko: -) Ostatnio znowu za dużo myślę na temat życia, na swój temat. Jaka jestem? Dobra czy zła? Czy zasługuję na to czy tamto? Jaki to wszystko ma sens, (jeśli w ogóle ma)? Czasem fajnie jest zaglądnąć w głąb siebie, posiedzieć w ciszy i słuchać swojego wewnętrznego głosu.

 

W ostatnim czasie martwią mnie moje sny. Najczęściej mam koszmary. Budzę się zlana potem i przerażona. Czasem nie jestem pewna czy to był sen czy rzeczywistość. Najgorsze jest w tym to, że moje sny często później znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości tzn. są jak to mówią prorocze. Nie potrafię zrozumieć ich symboliki od razu, ale często oświeca mnie na przykład po paru godzinach lub dniach. Teraz, gdy to piszę to pierwszy raz od dawna poczułam lęk przed oceną. Pomyślałam „nie pisz tego, bo pomyślą, że rzeczywiście jesteś wariatką”. Za chwilę czerwona lampka w głowie i taka moja jakaś przekorność podpowiada „a co cię to obchodzi, niech sobie myślą, co chcą”. Jedno wiem na pewno, że niespokojne sny mi nie służą.

Czego się dowiedziałam znowu o sobie zaglądając w to poszarpane i niepokorne wnętrze? Jestem nadal zbyt emocjonalna. Nadal za często przejmuję się bzdurami. W mojej głowie niepotrzebnie, drobne dla innych sprawy stają się duże i ważne. Dziś wkurzało mnie wszystko i wszyscy. Od rana syn, który wczoraj „utopił” telefon a dziś miał o to pretensje do całego świata (największe oczywiście do mnie). Córka, która stale kłóci się ze swoim chłopakiem i codziennie mnie informuje, że się do mnie wprowadza ze swoimi dwoma zwariowanymi psami. Dziś też już rano mi zadzwoniła „jestem spakowana i dziś u ciebie będę”, po czym cały dzień nie odbiera telefonu i nic nie wiem.  I od razu jak to teraz piszę, to nachodzi mnie refleksja czy to ze mną jest coś nie tak czy może z innymi?  Martwią mnie zachowania innych osób, a przecież nie mam na nich wpływu. Ja ich nie zmienię, mogę jedynie zmieniać siebie. Czy coś co jest dla mnie bardzo ważne, musi też być ważne dla kogoś innego? NIE MUSI ! Czytam ten tekst już drugi raz od początku i patrzę zdumiona ile znowu pojawiło się we mnie znaków zapytania, ile mam wątpliwości. Za dużo myślę? Zdecydowanie! Najlepiej olać wszystko i się zdystansować. Luz! Bez napinania na innych! Luz! Tego sobie i wam życzę na nowy rok 🙂

 

Reklamy