Nie piszę na blogu bo, chociaż  pisałam tutaj kiedyś, że czas to pojęcie względne, to nie mam go ostatnio prawie wcale. Weszłam tutaj na chwilkę, żeby dać Wam znak życia 🙂

Co się dzieje ? Moja mama jest już drugi miesiąc na OIOM-ie i jej stan jest cały czas beznadziejny. Odwiedziny na tym oddziale są tylko w godzinach od 15:00 do 17:00, ja pracuję zwykle do 15:00, więc biegnę po pracy do mamy, potem biegiem do domu, szybki obiad, trochę zwykłych domowych spraw i już jest wieczór… Do tego dochodzi końcówka roku szkolnego, nie łatwa sprawa przy moim zwariowanym nastolatku….

Jestem zmęczona, bardzo zmęczona, więc proszę nie gniewajcie się na mnie, że nie będzie mnie tutaj w najbliższym czasie, albo będę bardzo rzadko…Myślami jestem z Wami 🙂

Najważniejsze jest dla mnie to, że w tym całym zabieganiu ja nie podupadam na zdrowiu, że daję radę…

Pozdrawiam – Jola