Dziś postanowiłam poruszyć kolejny temat tabu, który wydaje mi się bardzo ważny lecz mało poruszany tzn. zaburzenia libido w depresji i podczas jej leczenia. Zrozumiałym dla każdego może być to, że nie ma ochoty na seks osoba w depresji. Choremu często nie chce się żyć a co dopiero zbliżać nawet z najukochańszą osobą. I nie będę gołosłowna, gdy napiszę, że zainteresowanie seksem się w depresji tylko obniża. Nie ! Zainteresowanie życiem seksualnym w ogóle znika !

 

Może się powtórzę, ale gdy ktoś choruje na depresję to choruje razem z nim cała rodzina. Zaczynają się frustracje, niezrozumienie, czasem druga strona chce współżyć uważając, że seks będzie swoistym lekiem na depresję. Nie piszę tutaj tylko i wyłącznie z własnego doświadczenia. Piszę na podstawie informacji uzyskanych od innych osób chorujących na depresję (i inne choroby) .Wcześniej wam już pisałam, że gdy byłam w szpitalu i dochodziłam do zdrowia to stale obserwowałam i wypytywałam innych pacjentów o różne sprawy. Zaobserwowałam jak M. wypluwa tabletki. Zapytałam go wprost dlaczego to robi. Czy nie chce wyzdrowieć ?

 

Na oddziale zamkniętym leki są wydawane pod ścisłą kontrolą, stoi się w kolejce do dyżurki lekarskiej z własną wodą mineralną i po otrzymaniu leku należy go połknąć na oczach pielęgniarki a następnie otworzyć usta i pokazać, że lek został połknięty. I tak niektórzy pacjenci potrafili w jakiś magiczny sposób schować tabletkę gdzieś w ustach by za chwilę ją wypluć. Ok, oddział zamknięty…różni chorzy, ciężkie przypadki i różne pomysły na to, żeby nie zażywać lekarstw.

 

Niezrozumiałym było jednak dla mnie co robił M. na oddziale terapeutycznym, na który przecież sam się zgłosił na leczenie. Na terapii leczenie farmakologiczne idzie w parze z terapią psychologiczną. M. po moim dręczeniu go pytaniami dlaczego wypluwa leki, wyjawił mi z nieukrywanym wstydem…”Od czasu  jak zacząłem zażywać lek przeciw lękowy to zacząłem mieć problemy seksualne”…nie dałam za wygraną…”jakie konkretnie, z potencją ?” Tutaj mój rozmówca roześmiał się na głos i odpowiedział „Joluś kochana, no coś ty wzwód jak skała, ale wytrysku brak. Żona zadowolona a mnie szlak trafia.” Piszę Wam o tym bez ogródek, żeby zobrazować problem.

 

Brak możliwości osiągnięcia satysfakcji seksualnej zdarza się w depresji, nerwicy tak samo u obu płci. Chorujesz i masz problemy seksualne nie tylko w trakcie choroby, ale też i potem przez długi czas podczas leczenia. Nie mówię, że każdy musi tak mieć i w żadnej mierze nie mam zamiaru nikogo zniechęcać do zażywania leków. Bardziej zależy mi na tym, aby pacjenci mówili o takich problemach lekarzom, bo odstawianie leków na własną rękę uważam za ogromny błąd, który może mieć poważne konsekwencje zdrowotne i doprowadzić do zaostrzenia choroby. Jestem przekonana, że lekarz może znaleźć dla każdego pacjenta odpowiednią terapię, odpowiedni lek nowej generacji lub zmniejszyć dawkowanie w taki sposób żeby i wilk był syty i owca cała 😉

 

To tyle moich wywodów w dość ważnym, lecz dla wielu wstydliwym temacie. Bardzo bym chciała, żebyście podzielili się swoimi doświadczeniami w powyższym temacie…no chyba, że się wstydzicie, to nie będę nalegać 😊

Reklamy