„Słowo leczy lub zabija, chodzi o to, żeby nasze słowo leczyło.” 

prof. dr hab.Brunon Hołyst

 

 

 

 

Ile razy w życiu wypowiedziałeś te słowa „chyba się zabiję”? Jakby wierzyć w teorię, że mózg przyjmuje za prawdę wszystkie często wypowiadane do niego słowa, zdania…hmmm…

 

 

Chcę się z Wami podzielić przemyśleniami na temat artykułu na który natknęłam się dziś przypadkowo w internecie. Artykuł zawierał dane statystyczne dotyczące samobójstw w Polsce w 2018 roku. Dowiedziałam się z niego, że poprzedni rok był pierwszym od lat, w którym spadła liczba samobójstw zakończonych zgonem. W dalszych akapitach napisano, że jednak prób targnięcia się na życie przybyło. Codziennie odbiera sobie życie około 15 osób, co oznacza, że wskutek samobójstw ginie w Polsce więcej osób niż w wypadkach drogowych. Przerażają mnie takie fakty, zastanawia natomiast dlaczego wzrasta ilość (przepraszam za słowo) „nieskutecznych” ataków na własne życie ?

Myślę, że każdy samobójca chce żyć !

 

A próba samobójcza jest wołaniem o pomoc – ZAUWAŻCIE MNIE! CIERPIĘ ! POTRZEBUJĘ  POMOCY!

W szpitalu psychiatrycznym często rozmawiałam z niedoszłymi samobójcami. Pytałam jak to jest, gdy się człowiekowi wydaje, że już umiera. Każda osoba odpowiadała tak samo, że jak zaczynała się zapadać w wieczność to błagała w duchu, resztkami świadomości, aby ktoś przyszedł z pomocą. Nawet schizofrenicy, którzy czasem wydaje się nam są całkowicie pozbawieni świadomości swoich czynów, nawet świadomości istnienia tu i teraz…oni też mi mówili, gdy byli podleczeni, że marzą o tym by być zdrowymi i żyć.

 

Teraz o mnie…Też miałam myśli samobójcze a nawet sprecyzowane plany samobójcze. Zresztą był to jeden z głównych powodów przyjęcia mnie na zamknięty oddział szpitala psychiatrycznego. Ale czy ja naprawdę nie chciałam żyć? Byłam bardzo chora, depresja zabierała sens życia, krwawiła moja dusza, byłam na dnie rozpaczy i w piekle samotności. Śmierć jawiła się jako wybawienie, ulga … Ale zapytam jeszcze raz…czy naprawdę nie chciałam żyć ?

Chciałam żyć i to bardziej niż mi się wtedy wydawało! Też wołałam…ratunku! Niech mi ktoś pomoże! Nie mógł nikt mi pomóc, bo nikt w moim otoczeniu nie miał wiedzy na temat depresji i tego w jaki sposób udzielać pomocy komuś w takim stanie. Dodatkowo w moim otoczeniu znaleźli się ludzie, którzy w ogóle nie uwierzyli w to, że jestem chora, doszły do mnie plotki, że udaję, bo chcę się ubiegać o rentę. Pisałam już o tym kilka razy, że często słyszałam „weź się w garść”, „przestań płakać bo jak można nie umieć przestać płakać” i inne tego typu bzdety.

 

Wróćmy do artykułu…. Kolejne dane mówią, że Najwięcej samobójstw w 2018 r. miało miejsce na Śląsku, Dolnym Śląsku i w Małopolsce. Najmniej – na Opolszczyźnie i Podlasiu. Feralny dzień to poniedziałek. Zamachu na swoje życie dokonywały głównie osoby w sile wieku – od 25 do 59 lat. Wśród samobójców było ponad 600 seniorów. Niepokoi fakt, że zabiło się więcej nieletnich – łącznie 116 (to o 13 więcej).

 

Co artykuł mówi na temat motywów? I tutaj zaskoczenie, nie jest tak jak myśli większość ludzi…nie jest jak w filmach…desperaci rzadko zostawiają listy pożegnalne. Ustalając przyczyny, policja zwykle opiera się więc na relacjach bliskich i otoczenia. Jednak w blisko połowie zgonów samobójczych nie ustalono przyczyny. Tam gdzie się to udało, najczęstszą była choroba lub zaburzenia psychiczne.

Na koniec przytoczę słowa z początku tego postu:

„Jak zapobiegać samobójstwom? – Słowo leczy lub zabija, chodzi o to, żeby nasze słowo leczyło. Rozmowa, zainteresowanie się problemem innej osoby może okazać się dla niej niezwykle pomocne” 

prof. dr hab.Brunon Hołyst

Reklamy